- Wiesz, ja cię rozumiem – zapierdalasz. Wszyscy zapierdalamy. Ja zapierdalam. Nawet młody sklepowy. Ile ty masz lat młody?
- Osiemnaście.
- Nawet młody zapierdala choć ma tylko osiemnaście lat. I siedzi tu z nami pijanymi do jedenastej w nocy. Ale ja się lubię napić. Ty też się lubisz napić. Ale jak się tak zapierdala, to można czasem. Nawet często, a nie czasem. Ale zapierdalamy to i możemy i mamy za co. A nie każdy tak zapierdala, żeby miał. My zapierdalamy. Ja zapierdalam. Trzeba chcieć zapierdalać. I nam się chce. Mnie się chce. Młody, chce ci się?
- No powiedzmy, że muszę.
- Nie ma muszę. Jest mogę. I ja mogę i chcę. Ty gdybyś nie chciał to też byś nie musiał. Na drzwiach jest napisane, że do której otwarte?
- Do dwudziestej.
- Właśnie. A tu już po jedenastej w nocy. Zapierdalasz, bo chcesz, tak to już byś nas stąd wywalił. Pijanych.
- Tja… Właśnie chciałem zamykać.
- Dobra. My zapierdalamy, a potem pijemy. Ty też chcesz się napić widocznie. Ale najpierw jeszcze jedna ćwiarteczka. Na Zenka koszt. On bardziej zapierdala.
- Najpierw musi się zgodzić.
- To niech będzie na mój koszt. Też zapierdalam i chcę się napić. I napiję. Się. Dobra, dzięki. Branoc.
- Taa… Dobranoc.
- Masz big trijo?
- No gdzieś tam musi być. Już poszukam. Jest.
- Dzięki. Lody chyba nie schodzą za dobrze tego lata?
- No przez te deszcze i temperatury max 20 stopni nie chcą za bardzo. Globalne ocieplenie, kurwa mać, dobre sobie.
- Ja ci powiem jak to jest.
- Z globalnym ociepleniem?
- Nie. Ze sprzedażą lodów.
- Dajesz.
- Widzisz. Producent lodów liczy, że lato będzie gorące, to sprzeda dużo. Producent mineralnej liczy, że lato będzie suche. Parasoli, że deszczowe. Producent wódki nie liczy. Musi zapierdalać.
- No jak my wszyscy, hehe. Wszyscy zapierdalamy. Coś jeszcze podać?
- Pół litra oczywiście, hehe.


Komęty